Moje błędy podczas zarządzania projektami – właściwe zadania, właściwym osobom

Udostępnij

To kolejny wpis z serii #spowiedź, w którym opisuję błędy, które popełniłem podczas nauki zarządzania projektami – wszystko po to żebyście mogli uczyć się na moich błędach (zamiast na swoich). W tym wpisie poruszam kwestię zarządzania zespołem i przydzielania zadań do programistów.

W poprzednim wpisie poruszałem kwestię nadgorliwości, w tym kolei na zarządzanie zespołem. Zarządzanie ludźmi uważam, za trudny temat. Często w zespołach trafiają się specyficzne indywidualności, z którymi musimy sobie poradzić tak, żeby każdy z zespołu był wygranym (tzw win:win). Moim zdaniem, do dobrego zarządzania zespołem jest potrzebna umiejętność, którą ja nazywam “czytaniem ludzi”. Niestety nie da się jej nauczyć z książek – trzeba się z nią urodzić, albo wypracować na “żywym organizmie” jakim jest zespół. Ciekawe jest to, że myślałem, że dość dobrze mam rozwiniętą tą umiejętność – dopóki nie dostałem swojego pierwszego zespołu, którym kierowałem.

Ja osobiście uwielbiam rywalizację i wyzwania – uwielbiam działać w ten sposób, działa to na mnie motywująco i podnosi moją satysfakcję z wykonywanej pracy. Jeśli dostawałem zadanie, które przewyższa moje kompetencje – nie narzekałem na to, tylko starałem się dorównać w górę i wykonać je najlepiej jak potrafię. Problem w tym, że trochę czasu zajęło mi nim zrozumiałem, że nie wszyscy działają w ten sposób. Było to powodem do wielu rozczarowań, zgrzytów, opóźnień i stresu.

Zdarzało się, że przypisywałem developerom zadania, na które nie byli gotowi lub kompetentni. Byłem przekonany, że jeśli dam programiście zadanie, które przewyższa jego kompetencje – będzie on musiał zgłębić wiedzę by je ukończyć, dzięki czemu się rozwinie. Gdyby ktoś mną zarządzał w ten sposób – prawdopodobnie osiągnął by zamierzany efekt. Jednak nie wszyscy działają takimi metodami – jest spore grono ludzi, które nie lubi wyzwań i rywalizacji. Zdecydowanie bardziej wolą rozwiązywać zadania, w których czują się ekspertami, a rozwijają się tylko w tzw piaskownicy – gdzie nie ma lęku ani presji przed zepsuciem projektu lub niewykonaniem zadania. Nie mówię, że to wada – to po prostu cecha, każdy jest indywidualny. Teraz to wiem, wtedy jednak nie potrafiłem na tyle dobrze “czytać ludzi” by poznać jaki ktoś ma charakter i w jaki sposób pracuję. “Męczyłem” programistów zadaniami, w których czują dyskomfort – a ja byłem szczerze zdziwiony, że nie osiągam zamierzonego efektu. Trudno było mi zrozumieć, że są inne sposoby działania, a mój nie jest jedynym słusznym. Ludzie są różni, każdy potrafi być skutecznym jeśli się nim właściwie pokieruje. Doskonale oddaje to poniższy rysunek.

5232012052424iwsmt

Nawet najlepsza z ryb nie będzie tak dobrą małpą, jak najgorsza z małp. Działa to również w drugą stronę – żadna małpa nie będzie lepszą rybą od żadnej z ryb. Analogicznie jest z zespołem – należy dać właściwe zadania, właściwym osobom. Zamiast rozwijającego się zespołu otrzymałem spadek produktywności, coraz wolniej schodzące zadania z backlogu oraz “gęstą” atmosferę w zespole.

Podsumowanie

Prawdziwą sztuką zarządzania zespołem jest to, żeby dać właściwym osobom właściwe zadania. Nie każdy nadaje się do wszystkiego – nie warto przebijać muru głową. Zdecydowanie lepiej jest dopasować zadania do developerów, niż developerów do zadań 😉 Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze mamy ten komfort żeby tak było, ale jeśli mamy to warto z niego skorzystać.

 


Jeśli wpis ci się spodobał, udostępnij go lub śledź mnie na facebooku, twitterze, LinkedIn lub subskrybuj mój kanał na YouTube – twoja interakcja motywuje do dalszego pisania! Jeśli interesują cię podobne treści, dopisz się do newslettera (na górze strony) :).


Udostępnij

2 thoughts on “Moje błędy podczas zarządzania projektami – właściwe zadania, właściwym osobom

  • 10 lipca 2017 at 10:05
    Permalink

    Można ten problem rozwiązać też inaczej – niech developerzy sami przydzielają sobie zadania. Jeżeli pracujemy w Scrumie albo innym Agile to powinno to całkiem dobrze działać – do sprintu wrzucamy zadania które przybliżą nas do realizacji jego celu – ale potem to już developerzy sobie wybierają co chcą robić z backlogu Sprintu. Oczywiście przy tym trybie pracy też występują pewne problemy np. często ludzie ścigają się ze sobą żeby zgarnąć “ciekawe” zadania, albo czasami trzeba Juniorowi “dać kopa” żeby zabrał się za coś trudniejszego.

    Ja tak pracuję już od 3 lat i to działa (u mnie ;)), plus jest duża satysfakcja że robisz to co chcesz. Jedyne ograniczenie jakie tu widzę to to że musisz mieć w miarę ogarnięty zespół nad którym nie trzeba stać z batem i poganiać…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *